niedługo wracam do Polski na neet po latach życia na zachodzie
odłożone 200k PLN
mam swoje mieszkanie w spadku więc pierdole jakieś kredyciki i zamierzam żyć z dnia na dzień, chodzić sobie, zjeść np. jabłko, napić się kawy, piwka, poleżeć na polance w słońcu i tak będę sobie żył dalyj, bez pracy, bez zmartwień
a jak mi się skończą szekle to zrobie napad na kantor i pójdę do wiezięnia leżeć na pryczy za pieniądze frajerów co muszą jebać codziennie przez kolejne 50 lat i nadal gówno mają a w pierdlu se pójde na kuchnie i jeszcze zarobie wyjde z pierdla znowu na neet za to co zarobie w pierdlu a jak się skończą to znowu napad na bank i do pierdla pracować na kuchnie albo do biblioteki więziennej, zero kosztów życia tylko na kawe i ruskie fajki wydać