Wielki przedwieczny gary gygax błądził.
Nie dlatego bo kazał mordować gobliniątka ale dlatego że po chuju jego świat działa na poważnych poziomach graczy.
Inni wielcy tez stworzyli ten problem w swoich światach choć na przyklad Zwoje Dziadów akurat sobie z tym dobrze radzą.
Otóż albo wszyscy mają midichloriany albo nikt. można mieć mniej lub więcej, lepsze albo gorsze staty ilościowo i jakoscioso ale przynajmniej wszyscy graja w ta sama gre. Nie dają sie dopasować trudnością interakcje typa który naprawde dobrze napierdala halabardą i typiary która btw żyje dłużej niż Chiny ale problem w tym ze siła swojej woli dezintegruje ciężką konnicę tworzy kule ognia wysysanie duszy do dupy i sloika albo teleportuje żywych i umarłych między wszechświatami.
w takim uniwersum zbiegły niewolnik jak zakręci sie w zlym towarzystwie i wroci z kilku wypraw zbojeckich to musi na wkurwie rzucać oszczepami ze skutkiem railguna i podmuchem plazmy a napierdalać sie nie jak Conan tylko jak bohaterowie dragon balla.
Kiedy Gwiezdne Wojny jeszcze były dobre to Łukasz Niebochod doslowny Syn Anakina z talentem typu zdarzyło sie to 3 razy w galaktyce w znanej nam historii to chociaż był lamusem i musiał zapierdalać jak pokorny sługa pod rozkazami Yody na zapomnianym przez Boga zadupiu aż się nauczył rycerskiego fachu a wcześniej przeszedl serie kompromitacji cwela, nie było lekko.