>przyszłość zawodowa
Wedlug mojej wiedzy generalnie ludzie, którym się udało w życiu podkreślają wartość systematycznego zapierdolu (ang.grind) ale też przypominają, ze musisz być w miejscu i czasie gdzie bedziesz miał szanse(ang.random encounter), ze cos się wydarzy.
Na przykład siedzenie w małym nudnym mieście w pokoju nieruchomości rodziców to gwarancja, że nic się nie wydarzy, nic ciekawego cię nie spotka.
Pytanie, na jakie efekty liczysz, to wtedy sie trzeba zastanawiac jak je osiagnac.
Jak masz udawać ze sie uczysz az dostaniesz 14 mieszkań na wynajem to masz inne potrzeby niz jak chcesz zarobic na domek z widokiem na jeża i panelami do ładowania samochodu i magazynu energii.
To ma swoje nieoczywiste konsekwencje i zaskakujące narożniki.
Kamil Galejew podawał za przykład kolegę którego zadłużony ojciec wysłał do kopalni xD i który ma się w życiu lepiej niż grupa kontrolna.
Jest taki scenariusz dla spierdocciego że wybywał na szparagi/skladac kartony w Holandii i tam sie uczył zycia.
Niektórzy wystrzelili gdzieś do tajlandii spać na cmentarzu i pracować na farmie i się ogarnęli życiowo.
Różni ludzie mają różne potrzeby i różne możliwości.
Murzyni spierdalają z Afryka. Amerykanie np Salwadorczycy jadą do siebie czyli do USA. Dla Filipińczyka czy Pakistanczyka praca w fabryce wedlin pod Olsztynem to doskonała sytuacja. rosjanie umierają zadowoleni bo dobrze płacą xD