Ps dalej nie mogę z tego gówna heweliusza.
Nad pokładem centralnym na Heweliuszu było dodatkowe piętro, o które przewyższał bliźniaczą jednostkę – MF Mikołaj Kopernik.
to bardzo ważne, zobaczycie później dlaczego.
8 lipca 1977 r. o godzinie 07:55, podczas przeholowania ze świnoujskiej Bazy Promowej na Nabrzeże Władysława IV doszło do awarii steru strumieniowego co doprowadziło do niekontrolowanego znosu i uszkodzenia kei. Wypadek miał miejsce podczas sztormowej pogody, która w znacznym stopniu utrudniała manewry. 20 lipca 1977 r. o godzinie 22:50 prom uderzył dziobnicą w keję promową w Ystad. Przyczyną incydentu było uszkodzenie systemu sterowania śruby nastawnej układu napędowego[9].
No dobra zdarza się.
4 listopada 1977 r., cztery miesiące po wodowaniu prom przechylił się o 35 stopni. xDDDDDDDDDDDDD pierwsza próba samobójstwa tego quasimodokajaka.
Wówczas kpt. żw. Zdzisław Blachowski, który nim dowodził, przedstawił raport z wydarzenia, ale armator, czyli Polskie Linie Oceaniczne, wbrew przepisom nie powiadomił o tym Urzędu Morskiego[10].
xDDDDDDDDD chuj przeciez nic sie nie stało tylko 35 stopni przechyłu bez powodu
16 marca 1978 r. „Jan Heweliusz” przechylił się o dwadzieścia siedem stopni przy nabrzeżu w Ystad.
xDDDDDDDDDD
Mimo złożonego protokołu przez kapitana Jana Drączkowskiego nie zdecydowano o skierowaniu promu do stoczni[11].
xDDDDDDDDDD no bo przecież nie ma po co
21 kwietnia 1979 r. o godzinie 11:25 podczas manewrów w porcie Ystad prom otarł się stewą dziobową o nabrzeże. xDDDDDD Spowodowało to wgniecenie stewy i pękniecie poszycia burtowego. Zdarzenie miało miejsce podczas mgły, było duże ograniczenie widzialności.
to klasyka, w Smoleńsku też mgła była.
24 marca 1982 r. Heweliusz wszedł na mieliznę przy główkach falochronu w Świnoujściu[12]. 19 sierpnia 1982 roku o godzinie 22:20 prom z kpt. żw. Andrzejem Kostyńskim[13] stanął lewą burtą przy terminalu w Ystad[14]. Podczas rozładunku, w momencie wyjazdu osiemdziesięciotonowych wagonów z cementem prom zaczął nagle przechylać się na lewą burtę. Kiedy przechył osiągnął 30 stopni, w ładowniach przewróciło się sześć wagonów z cementem, pięć tirów i naczepa. W momencie ponad 40 stopni przechyłu, prom ostatecznie oparł się o nabrzeże, co uratowało go przed zatonięciem.
xDDDDDDDD dosłownie trzeci raz prom upada, na gladkiej jak stół wodzie za falochronem prom potyka sie o wlasne nogi i jakby nie rozbił łba o stół to jebnąłby głową o podłogę.
Alzo prawdziwa droga krzyżowa xD Heweliusz wywraca sie po raz trzeci, procesja na kolana i Zdrowaś Mario.
Izba Morska w Szczecinie po tym wypadku przeprowadziła proces zakończony czasową degradacją kapitana i starszego oficera uznając, że popełnili poważne błędy podczas rozładunku, wskutek czego opracowany i zamontowany przez norweskiego konstruktora system antyprzechyłowy o mało nie zatopił promu.
Teraz wiecej będzie prob S tego afrontu wobec marynistyki ale część przemilczę wrzucam te grubsze.
W pożarze „Heweliusza” nikt nie ucierpiał. Armator po zdarzeniu wykonał remont w stoczni Blohm & Voss w Hamburgu[19]. W jego trakcie pofałdowany wskutek działania temperatury pożaru pokład wyrównano 60-tonową betonową wylewką.
Ebin 5/5 szpachla to pikus przy tym.
Powiększyło to istniejące od początku eksploatacji statku – ze względu na wadliwie zaprojektowaną i zbudowaną nadbudówkę oraz system balastowy – problemy ze statecznością[20][21].
kto mógłby się spodziewać xD
14 marca 1992 r. prom uszkodził Nabrzeże Portowców w Świnoujściu, a 1 maja i 15 maja 1992 roku uderzył w Nabrzeże Władysława IV[19]. Oficjalnie, przed 1993 rokiem na MF Jan Heweliusz w toku eksploatacji miało miejsce łącznie 26 wypadków[19], w tym głównie silne przechyły na morzu, dwa przewroty w porcie i kolizje z kutrami.
To wiecej stacji niż droga krzyżowa, ketonalu zabraknie w aptekach dla wszystkich parafian tyle klękania xD