[ / / / / / / / / / / / / / ] [ dir / animu / arepa / hypno / just / kpop / leftpol / misr / vg ]

/vichan/ - shillchan

Forum o shillq
E-mail
Komentarz *
Plik
Hasło (Randomized for file and post deletion; you may also set your own.)
* = pole wymagane[▶ Pokaż opcje posta oraz limity]
Confused? See the FAQ.
Osadź
(zamiast plików)
Oekaki
Pokaż aplet oekaki
(zamiast plików)
Opcje

Zezwolone typy plików:jpg, jpeg, gif, png, webm, mp4, swf, pdf
Maksymalny rozmiar pliku to 16 MB.
Maksymalne wymiary obrazka to 15000 x 15000.
Możesz wysłać 5 obrazków na post.


top kek

YouTube embed. Click thumbnail to play.

 No.9101

Kim Pan jest, panie Suworow?

Jestem zawodowym szpiegiem wykształconym przez najlepszy wywiad świata, jakim był GRU. My z wojska zawsze mieliśmy poczucie wyższości wobec kolegów z KGB. Nawiasem mówiąc, wojskowe służby w prawie niezmienionej postaci przetrwały w Rosji do dnia dziesiejszego. Niech pan jednak pamięta wypowiedziane niedawno przez Putina słowa. Kiedy zapytano go, czy czuje się byłym czekistą, odpowiedział: "Byli czekiści nie istnieją!". Jeśli ktoś raz wstąpił do tej jaskini, nigdy już nie będzie zwykłym człowiekiem.

Z książek Wiktora Suworowa wyłania się przerażający obraz sowieckich służb specjalnych.

To nie jest obraz jedynie sowieckich służb. To spojrzenie na wszystkie służby specjalne świata. Zmieniają się epoki i władcy, ale służby są ciągle takie same. Takie same pozostają metody oddziaływania na ludzi, kłamania, spiskowania i prowokowania. Psychika ludzka jest niezmienna i niezmienne są mechanizmy oddziaływania na nią. Sowieckie służby były może bardziej bezwzględne i nieludzkie niż inne, bo spłodził je bardziej bezwzględny i nieludzki system. Nigdy nie lekceważcie jednak czekistów. Każdy, kto zostawał czekistą, przechodził bowiem taką tresurę, że nic już nie było go w stanie załamać ani zatrzymać.

Siedemnaście lat po uzyskaniu niepodległości zlikwidowano w Polsce Wojskowe Służby Informacyjne.

Jestem daleki od tego, aby doradzać Polakom. Myślę jednak, że zrobiliście to o siedemnaście lat za późno. Ludzie szkoleni w Moskwie nigdy nie przestaną służyć Moskwie. Niezależne od tego, czy na Kremlu będize zasiadał car, Putin czy gensek, oni zawsze będą niewolnikami Moskwy. Zależność ta jest zaprogramowana w mózgach wszystkich, których Moskwa wykształciła. Oficerowie, którzy byli szkoleni przez sowieckie służby, nigdy nie powinni pracować w służbach niepodległej Polski. Oni nie są niepodlegli.

Polska zawsze była dla nas symbolem luksusu i wielkiej kultury. Z wielką przyjemnością oglądaliśmy polskie filmy i czytaliśmy polskie książki. Do dziś uwielbiam Karierę Nikodema Dyzmy Dołęgi-Mostowicza. Stać was na własne szkoły wywiadu i na wyszkolenie własnej kadry - polskiej kadry dla polskich służb specjalnych.

Romuald Traugutt, dyktator powstania styczniowego, wcześniej też był carskim oficerem.

Jeszcze raz podkreślam - nie chcę pouczać Polaków. Urządzicie sobie kraj, tak jak chcecie. Wszystko, co mówię, mówię z perspektywy starego szpiega. Nie szukajmy w historii przykładów na usprawiedliwienie własnej indolencji. Po 1990 r. powinniście byli spróbować zastosować opcję zerową w służbach. Tylko takie działanie mogło przynieść zamierzone rezultaty, przede wszystkim zaś zwiększyć bezpieczeństwo waszego kraju. Wiem, że nie było to łatwe, bo przecież zarówno niemieckie, jak i rosyjskie służby w tym czasie nie spały. Jeśli chcecie ujawnić komunistycznych agentów, to wiadomo, że ci z nich, którzy teraz są dziennikarzami, oficerami, politykami, będą głośno krzyczeć, że jest to nieludzkie i humanitarne. Działalność szpiega też nie ma wiele wspólnego z dekalogiem. Przeciwko ujawnieniu agentów walczą tylko byli agenci i ludzie, którzy ich prowadzili.

Jeszcze niedawno szefem WSI był generał Dukaczewski.

No tak, towarzysz z tej samej uczelni, którą i ja kończyłem (śmiech). Jesteście lekkomyślni, jeśli myśleliście, że szkoleni w Związku Sowieckim oficerowie będą bronić niepodległości waszego kraju. Nie wierzcie w to, że usuwając tych oficerów, pozbędziecie się facowców i Polska będzie bezbronna. Sami wielokrot nie wymyślaliśmy takie bajki, aby wpływać na bieg wydarzeń w różnych miejscach świata.

Polskie służby muszą same wyszkolić kadry, w przeciwym razie czeka was powtórka z historii. Gdybym dziś był premierem w wszaym kraju, natychmiast zwolniłbym wszystkich ludzi, którzy służyli Moskwie. Dałbym im solidne emerytury i na zawsze odsunął od tajemnic kraju. Niech sobie tak jak ja piszą książki. Niech robią na drutach byle tylko nie zajmowali się bezpieczeństwem Polski. Zwolnijcie potencjalnych agentów innych państw, póki jeszcze możecie to zrobić. To, co robi obecnie wasz premier Kaczyński, powinno już stać się dawno temu. Proszę pamiętać, czym był Związek Sowiecki. Było to państwo totalnie kontrolujące swoich obywateli, piorące im mózgi, zaszczepiające paniczny lęk przed zmianami. Każdy, kto był przez ten system szkolony, jest nosicielem genu uniżoności i służalczości wobec Rosji. W ten sposób szkolono wszystkich oficerów, dotyczy to także tych z czwartego oddziału naszej uczelni, przeznaczonego dla cudzoziemców.

 No.9103

W wielu ujawnionych aferach pojawiają się oficerowie wojskowych służb specjalnych. Czy to normalne?

Wcale mnie to nie dziwi. Tuż po upadku muru berlińskiego przeprowadziłem swego rodzaju eksperyment. Postanowiłem kupić w Berlinie karabin Kałasznikowa. Okazało się to niezwykle proste, wręcz banalne. Rosyjską bronią handlowali wtedy w stolicy Niemiec Czeczeńcy. W ciągu jednego dnia zaoferowano mi każdy rodzja tej broni, jaki pozostawał na wyposażeniu Armii Czerwonej. Zapyta pan, jak to się działo, że broń kradziono na potęgę, a w papierach wszystko się zgadzało? Działała tu prosta zasada. Jeśli w jednostce spalił się motocykl, to dowódca kompanii wołał żołnierza sporządzającego protokół po zdarezniu i mówił mu, żeby napisał, że na tym motocyklu był jeszcze barani kożuch i kanister spirytusu. Dowódca półku dopisywał do spalonego motocykla jeszcze ckm, dowódca dywizji, jak miał fantazję do strat mógł dopisać nawet działo. Tym sposobem "wygospodarowane" dobra można było sprzedać każdemu, kto za nie zapłacił. Czeczeńcom, Arabom, mafii…

U nas wojskowi opanowali przekręty w nafcie i gazie…

I to nie jest w stanie mnie zdziwić. W państwach Układu Warszawskiego surowce energetyczne zawsze znajdowały się pod parasolem armii. Oficerowie nie są głupi Wiedzą, że na nafcie i gazi ezarabia się najwięcej, wiedzą też, że bardzo trudno jest komuś w tej branzy udowodnić złodziejstwo. Wyobrażam sobie, że taki oficer przychodził do mafiozów i mówił: -"Słuchajcie, jestem dobrze wszykolony, znam języki, potrafię łamać ludzi. Dajcie mi dobrze zarobić albo pójdę gdze indziej". Jak pan mysli, jaką dostawał odpowiedź? Kiedy dziś patrzę na Rosję odnoszę wrażenie, że doszło w niej do wielkiej zmiany, rewolucji. Nawet za czasów Związku Sowieckiego to Rosja posiadała służby, tymczasem dziś jest jakby na odwrót - to Federalna Służba Bezpieczeństwa i jej siostry posiadają Rosję. Jeśli FSB rządzi w Rosji, to musicie zdać sobie sprawę z tego, że rosyjską ropą naftową i gazem także rządzą służby specjalne, a jesli tak jest to interesy z nimi, na terenie byłych państw Układu Warszawskiego, mogą robić ich zaufni agenci, byli towarzysze broni.

Sądzi pan, że rosyjskie służby opanowały Rosję i teraz zagrażają jej sąsiadom?

Tak. Rosyjskie służby, dzięki pieniądzom pochodzącym z handlu surowcami, stały się wielką potęgą ekonomiczną i organizacyjną. W Rosji żyją własnym życiem. Śmiem twierdzić, że pozostają niemal poza wszelką kontrolą. Znam kogoś, kto do dziś żyje wyłącznie dzięki temu, że nigdy nie zawiódł go wywiadowczy instynkt. Zawodowo zajmował się starym jak świat rzemiosłem - mordował na zlecenie. Pewnego dnia dostał jednak rozkaz zabicia Borysa Bierezowskiego. Przygotował się do tego zadania. Zrozumiał, że zabicie magnata, pomimo ochrony, którą zatrudniał Bierezowski, nie stanowi żdnego problemu. Prawdziwy problem czeka go jednak po wykonaniu zadania. Zrozumiał bowiem także i to, że po zabiciu Bierezowskiego ktoś natychmiast zabije wykonawcę tego rozkazu. Takie są żelazne zasady. Wybrał więc inny wariant zachowania. Napisał artykuł "Jak miałem zabić Borysa Bierezowksiego". Teraz żyje spokojnie poza Rosją. Przeżył, bo zrozumiał scenariusz gry i zdołał go zmienić. Ostatnio dotarła do nas wiadomość, że zabito Annę Politkowską. Zrobili to oczywiście "nieznani sprawcy". Z pewnością już nie zyją.

Kiedy u was w tajemniczych okolicznościach zaczną ginąć dziennikarze, to będzie znak, że władza moskiewskich służb rozlewa się na Polskę. Wtedy będzie już za późno.


 No.9104

Wielu czynnych oficerów polskich WSI było szkolonych w GRU - organizacji jeszcze bardziej tajemniczej niż KGB…

GRU utworzono w 1918 r. do prowadzenia operacji wywiadowczych poza granicami kraju. Istnieje pod obecną nazwą Gławnoje Razwiedywatielnoje Uprawlenije (Główny Zarząd Wywiadu) - od 1942 r. Obecnie w jego skład wchodzi 18 specjalistycznych wydziałów. Był to wywiad wojskowy, natomiast KGB (Komitet Bezpieczeństwa Państwowego, którego następcą jest dzisiejsza Federalna Służba Bezpieczeństwa - "Rz") można określić jako tajną policję, która zajmowała się ochroną reżimu przed wrogami wewnętrznymi. Nawet jeśli KGB prowadził operacje poza granicami kraju, to i tak jego głównym przeciwnikiem byli wrogowie wewnętrzni. Najprostsze porównanie wyglądałoby tak: KGB to był sowiecki odpowiednik gestapo, a GRU - Abwehry.

GRU szkoliło również oficerów z innych krajów socjalistycznych. Czy spotykał się pan z nimi i ilu ich było?

Oficerów GRU przygotowywała do służby Akademia Armii Radzieckiej. W rzeczywistości była to Akademia Wojskowo-Dyplomatyczna. Ani pierwsza, ani druga nazwa nie odpowiadała istocie rzeczy. To był zwyczajny kamuflaż. Tak naprawdę była to szkoła wywiadu. Za moich czasów miała ona cztery wydziały. Trzy były dla oficerów radzieckich. Pierwszy, który ja ukończyłem, przygotowywał do służby funkcjonariuszy wywiadu, którzy mieli pracować pod przykryciem organizacji cywilnych - w dyplomacji, Aerofłocie, przedstawicielstwach handlowych. Wydział II szkolił tych, którzy pracowali w ataszatach wojskowych, a trzeci - oficerów radzieckich, którzy prowadzili operacje wewnątrz ZSRR, a także wewnątrz bloku komunistycznego - w PRL, NRD itd. Wreszcie, na wydziale IV szkolono do służby oficerów z innych państw Układu Warszawskiego. Byliśmy od nich ściśle oddzieleni. Zresztą nie tylko od nich. Ucząc się na wydziale I, nie mogłem się kontaktować ze słuchaczami wydziału II i III, a co dopiero mówić o IV.

GRU i służby wywiadu z innych krajów socjalistycznych prowadziły wspólne akcje…

Oczywiście. Wszystkie radzieckie plany wojskowe były ściśle związane z Układem Warszawskim. Głównodowodzący wojskami UW był jednocześnie wiceministrem obrony ZSRR. Struktura przypominała organizację Kominternu. Teoretycznie tworzyły go niezależne partie komunistyczne różnych krajów, a faktycznie wszystkim kierował Stalin. W UW było podobnie, a nawet gorzej, bo niczego nie udawano… Wszystkie sztaby generalne państw sojuszniczych były wprost podporządkowane radzieckiemu wiceministrowi obrony, a także sztabowi generalnemu Armii Radzieckiej. To samo było z ich wywiadem wojskowym. Znajdował się pod pełną kontrolą GRU.

Wynika z tego, że polscy oficerowie też byli mu podporządkowani.

Oczywiście. Weźmy polski wywiad wojskowy. Oficjalnie był częścią Sztabu Generalnego polskiej armii, ale był on w całości kontrolowany przez Moskwę. Dowództwo sowieckie dążyło jedynie do tego, by utrzymać konkurencję między służbami wywiadowczymi poszczególnych krajów, aby w ten sposób zapewnić sobie informacje z różnych źródeł. Formalnie więc każda z tych struktur działała niezależnie od siebie, ale wszystkie nici i tak prowadziły do Moskwy. Tu znajdowało się rzeczywiste centrum dowodzenia wszystkimi tymi służbami.

Było możliwe, aby zachowały one choć częściową niezależność od Moskwy?

Nie było żadnej takiej możliwości. Związek Radziecki decydował nawet o tym, kto będzie ministrem obrony czy też szefem sztabu generalnego danego kraju i bez jego akceptacji tego rodzaju nominacje były po prostu niemożliwe.

Mówi się, że kto raz został oficerem czy funkcjonariuszem służb specjalnych, nigdy się już z nimi nie rozstanie. Jak bardzo ci, którzy byli szkoleni przez GRU, mogą pozostawać związani z rosyjskim wywiadem?

Odpowiem słowami prezydenta Putina. Kiedyś, gdy już został gospodarzem Kremla, zapytano go, czy jest byłym czekistą. Odpowiedział: byli czekiści nie istnieją. Podobnie jest z oficerami GRU. Nie ma byłych oficerów czy agentów wywiadu. To tak jak wstąpić do mafii. Wyjść się już nie uda. Z drugiej strony, nie chciałbym uogólniać, że wszyscy polscy oficerowie, którzy przeszli szkolenie w GRU, to rosyjscy agenci. Myślę jednak, że ludzie, którzy pracowali w ścisłym kontakcie z radzieckimi służbami specjalnymi, w tym z GRU, powinni poszukać dla siebie pracy poza strukturami związanymi z bezpieczeństwem państwa.


 No.9122

Tezę że samolot pokazany w Smoleńsku, to inny Tu-154 jako pierwszy postawił ekspert wypadków lotniczych prof Eugeniusz Wróbel z Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Miało to miejsce kilka dni po katastrofie. Niedługo potem został porąbany i poćwiartowany siekierą przez rodzonego syna, któremu podano bez jego wiedzy flunitrazepan - Rohypnol. Był to jeden z pierwszych tajemniczych zgonów mających miejsce po katastrofie.


 No.9148

https://www.wprost.pl/tygodnik/393842/Gry-smolenskie.html

https://www.wprost.pl/394309/Tajna-operacja-ABW-w-sprawie-Smolenska

W sobotę 10 kwietnia 2010 r. o 8.41 rano pan Jan Tarnowski, 44-letni mieszkaniec Pruszkowa, dostaje z Niemiec tajemniczy sms. „Twój kraj został właśnie napadnięty. Czas ataku: 10.04.2010”. W tej samej minucie w odległym o 900 km Smoleńsku rozbija się prezydencki tupolew z Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie.

Pan Jan (według danych prokuratury: miejsce zamieszkania Pruszków, wykształcenie zawodowe, pracownik budowlany) podobne SMS-y dostaje już od kilku dni. Pierwszy przychodzi 2 kwietnia. Jest tak alarmujący, że aż absurdalny: „Przeciwko twojemu krajowi jest prowadzona właśnie misja wywiadowcza”. Podobna wiadomość nadchodzi dwa dni później. Trzy dni przed katastrofą smoleńską liczba tajemniczych SMS-ów wyraźnie się zwiększa. W każdym jest mowa o wrogich działaniach obcego wywiadu. W nocy z piątku na sobotę pojawia się wiadomość, że nastąpi atak. SMS budzi pana Jana o szóstej rano. Zdenerwowany, oddzwania na telefon zidentyfikowany jako nadawca. „Bitte sprechen Sie nach dem Signalton” – słyszy w słuchawce. Nie zna niemieckiego, ale obco brzmiące słowa bynajmniej go nie uspokajają.

Natychmiast dzwoni do biura obsługi abonenta operatora komórkowego, ale pracownica na infolinii nie potrafi pomóc. Nie może nawet zablokować nadawcy wiadomości. – Powinien pan powiadomić policję – radzi panu Janowi. Zanim zdąży to zrobić, skontaktuje się z nim już jednak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Decyzję o powierzeniu sprawy tajemniczych SMS-ów ABW prokuratura wojskowa podejmuje już następnego dnia po katastrofie. Według dokumentów śledztwa funkcjonariusze żądają od Jana Tarnowskiego „wydania telefonu komórkowego”, a następnie „dokonują jego oględzin”. ABW wkracza do jego mieszkania 11 kwietnia 2010 r. o godzinie 10.25. Agencja odnotowuje w dokumentach sukces: telefon „wydano dobrowolnie po wezwaniu dokonującego czynności”. Równolegle prokuratura wojskowa wydaje postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy służbowej operatora sieci komórkowej.

Tego samego dnia Departament Postępowań Karnych ABW powołuje biegłego z Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego. Prosi go o „odczytanie i utrwalenie zawartości pamięci telefonu marki Nokia” oraz „wydrukowanie zapisu ujawnionej zawartości pamięci telefonu”. W rubryce: „oczekiwany termin wydania opinii” pojawia się zapis: „bezzwłocznie”. Według dokumentacji ABW trzy dni później „przesłany do badań materiał umieszczono w kopercie bąbelkowej i zaopatrzono w metryczkę identyfikującą”.

Jan Tarnowski czuje się jak w matriksie. Nie pojmuje, co może mieć wspólnego z dziwnymi SMS-ami, działalnością wywiadu, wojną i tym bardziej katastrofą smoleńską. Szczerze mówiąc, wygląda na to, że śledczy też nie. Coraz bardziej skołowany mężczyzna przypomina sobie, że feralny telefon pożyczał jakiś czas temu swemu synowi. Niestety Dariusz Tarnowski (według danych prokuratury: 19 lat, wykształcenie gimnazjalne, bezrobotny) akurat wyjechał. Telefonicznie zapewnia ojca, że o SMS-ach nic nie wie. Wkrótce jednak uświadamia sobie, że zna odpowiedź na dręczące ABW pytania…

Jakieś trzy miesiące wcześniej zarejestrował się jako uczestnik strategiczno-militarnej gry internetowej „Desert Operations” stworzonej przez niemiecką spółkę Looki.pl. Gracze budują gospodarczą i militarną potęgę swoich państw, a następnie prowadzą między sobą wirtualne wojny. Kiedy ktoś zostaje napadnięty, a jest akurat w trybie offline, natychmiast otrzymuje odpowiednie powiadomienie SMS-owe. – To nasz prawdziwy hit, mamy graczy w 18 krajach – chwali się Agata Książek, menedżer Looki.pl na Polskę. – Na całym świecie gra w nią 25 mln użytkowników, w samej Polsce ok. 680 tys. – dodaje. Kilka dni przed katastrofą smoleńską polskie serwery miały kłopoty techniczne i zostały wyłączone. To dlatego powiadomienia zaczęły przychodzić z niemieckich numerów telefonicznych.


 No.9162

>Proszę pamiętać, czym był Związek Sowiecki. Było to państwo totalnie kontrolujące swoich obywateli, piorące im mózgi, zaszczepiające paniczny lęk przed zmianami. Każdy, kto był przez ten system szkolony, jest nosicielem genu uniżoności i służalczości wobec Rosji.

w polsce się do dziś tak tresuje polaków. szkoły, praca służą by poniżać polaka i pluć na niego a on połykał ślinę

słabe państwo potrzebuje słabych obywateli by nimi sterować, bo z silnymi sobie nie poradzi

>Kiedy u was w tajemniczych okolicznościach zaczną ginąć dziennikarze, to będzie znak, że władza moskiewskich służb rozlewa się na Polskę. Wtedy będzie już za późno.

w polsce się morduje dziennikarzy

https://fakty.tvn24.pl/fakty-ekstra,52/minal-rok-od-tragicznej-smierci-dariusza-kmiecika-jego-zony-brygidy-i-ich-synka-remika,588360.html

https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/dariusz-kmiecik-tragiczna-smierc-dziennikarza-zgineli-tragicznie/syfemtm


 No.9178

Przecież Sumliński to oszust i plagiator co zostało mu już dawno udowodnione xD


 No.9208

>>9178

>oszust

[potrzebne źródło]


 No.10256

bump


 No.10259

>>9178

źródło: tvn




[Powrót][Do góry][Katalog][Nerve Center][Cancer][Post a Reply]
Usuń post [ ]
[]
[ / / / / / / / / / / / / / ] [ dir / animu / arepa / hypno / just / kpop / leftpol / misr / vg ]