Ze szpicem wypiliśmy i z aldersonem zero-pięć… Trzy zero-piątki na trzech, była godzina druga w nocy, iii mój szpic miał nowego chłopaka. I mówił mi.. Mój szpic miał nowego chłopaka i mówił mi że jest w porządku. Ja mówie "co ty pierdolisz, ten suk cie jebie na benzo" On wstał, szpic wstał i mówi - co ty kurwa benzusiu? i łape do mnie wystawiał, chciał mi klona zajebać. A ja go na pizde, fast attack, całus w policzek kurwa, na fiuta. oddechu nie mógł złapać, bluze miał na sobie, na łeb mu bluze założyłem, pety od dołu mu gasze na jajach. Alderson nas ro-rozdziela, ja miałem tą koszule co na belgii byłem z guzikami, i tak mnie szarpał że mi wszystkie guziki z koszuli wypadły