o kurwa anoni co mi sie śniło to ja nawet nie.
otóż ide sobie w mojej lokalnej biedronce w poszukiwaniu ciperków na oleju słonecznikowym i nic nie mogłem znaleźć, wszędzie jakieś top chipsy also te no jakieś w kratke już nawet nie pamiętam co to było. spotkałem tam też kolege z podbazy którego nie widziałem ponad dekade i rozmawialiśmy sobie chwile o robienie kupy z dupy do kiblach, on też coś kupował (jego morda była z lat gimbazy). nagle kurwa piiik wiadomość na telefon że umarł ADAM MAŁYSZ, ja pierdole takiego strachu już dawno nie przeżyłem, sprawdzam sobie w śnie smartgówno a mój mózg stworzył mi projekcje głównej onetu z czerwonym paskiem, also główną tvn24 wszystko było tak realne. na onecie napisane że zdechł w wieku 68 lat, bo mu nie wytrzymały płuca z powodu ładowania helem żeby dalej latał. Dalej jakieś oskarżenia w strone tej kurwy tajnera że to on go ładował tymi butlami z helem. kurwa ja przez sen dosłownie płakałem, nie czułem tak źle od czasów spadnięcia największego polaka. wszystko było jak z prawdziwości, a na koniec coompel odjechał z parkingu biedronki monster truckiem ze znaczkiem L, w sensie że nauka jazdy. (ciperków nie kupiłem w końcu)
nk co sie odjebało, czy mam już schizofrenie? spałem do 11 a nie zdarza sie to dla mnie i większość tego snu pamiętam.